Parafia Matki Bożej Zwycięskiej w Poznaniu

Archidiecezja Poznańska

Homilia Arcybiskupa Poznańskiego, Osieczna, 3.8.2014

Abp Stanisław Gądecki, Wy dajcie im jeść. XVIII Niedziela Zwykła A (Osieczna - 3.08.2014)

Dzisiaj obchodzimy święto Najświętszej Maryi Panny Anielskiej, patronki franciszkańskiej kaplicy zwanej Porcjunkula w Asyżu. To patronalne święto - przypadające w rocznicę poświęcenia tejże kaplicy - posiada nadzwyczajne znaczenie dla wszystkich zakonów franciszkańskich. W tej maleńkiej kaplicy narodził się bowiem Zakon Braci Mniejszych. Tam również miał swój początek Zakon Klarysek. W niej zakończył swój doczesny żywot św. Ojciec Franciszek. W tejże kaplicy otrzymał on słynny odpust, który papież Paweł VI - konstytucją apostolską Indulgentiarium Doctrina (1967) - poszerzył na każdego, kto w tym dniu nawiedzi kościół franciszkański bądź parafialny, spełniając zwykłe warunki konieczne do uzyskania odpustu. W to wielkie, franciszkańskie święto rozważamy treść dzisiejszych czytań liturgicznych. Kontemplujemy w nich prawdę o Bogu, który troszczy się o człowieka. Troszczy się o człowieka nie częściowo, ale w całości; tak o jego potrzeby materialne, jak i duchowe. Kulminacyjnym zaś wyrazem tej troski jest Eucharystia.  Dlatego dzisiaj chciałbym skupić się tylko na dwóch sprawach; na zapowiedzi uczty mesjańskiej i na jej realizacji. Na realizacji tak w wymiarze sakramentalnym, jak i społecznym.

 

1.         ZAPOWIEDŹ UCZTY MESJAŃSKIEJ  

 

 

a.         Najpierw - w dzisiejszym pierwszym czytaniu - prorok Izajasz zapowiada nadejście uczty u końca czasów. Zaprasza wszystkie ludy na „tę górę", czyli do Jerozolimy, na wzgórze świątynne, aby przyłączyli się do radosnej uczty przymierza. Obiecuje obfitość jedzenia i picia, która będzie towarzyszyć zapowiadanym czasom ostatecznym.    

 

„Pan Zastępów przygotuje dla wszystkich ludów na tej górze
ucztę z tłustego mięsa, ucztę z wybornych win,
z najpożywniejszego mięsa, z najwyborniejszych win" (Iz 24,6).

 

Uczta należy do znanych tematów biblijnych. Prorok nie mówi jednak o jakimkolwiek, zwyczajnym posiłku, lecz o uczcie związanej z kultem; o uczcie, która posiada charakter święty. Tego rodzaju uczta towarzyszyła każdemu aktowi religijnemu o charakterze uroczystym, gdy cały naród zbierał się w miejscu wybranym przez Boga.

 

Przykładem takiej „świętej uczty" była uczta pod Synajem, spożywana na pamiątkę zawarcia przymierza z Bogiem. Po raz pierwszy miało to miejsce pod Synajem, na pamiątkę nadania Prawa Mojżeszowi, 50 dni po świecie Paschy, w tzw. Święto Tygodni  (chrześcijańskim odpowiednikiem tego święta będzie Pięćdziesiątnicą zwana też Zielonymi Świątkami). Po zawarciu przymierza na Synaju - kiedy lud zobowiązał się wypełnić wszystkie postanowienia Prawa - złożono ofiary, Mojżesz pokropił lud krwią przymierza a następnie wszyscy „jedli i pili" (Wj 24,11). Jedli mięso i pili wino. Była to zapowiedź przyszłych, dorocznych uczt w świątyni jerozolimskiej (Pwt 16,10-17).   

 

Jezus również wspomni o uczcie w królestwie Bożym, na którą zaproszeni nie przyszli, a ubodzy, ułomni, niewidomi i chromi oraz ci z opłotków, którzy zostali przymuszeni do przybycia (Łk 14,15-23).

 

b.         Ale przepowiednia Izajasza nie kończy się na obietnicy świętej uczty. Razem z obietnicą uczty u końca czasów prorok zapewnia nas o czymś jeszcze radośniejszym. On przekazuje obietnicę przezwyciężenia śmierci: „Zedrze On na tej górze zasłonę, zapuszczoną na twarz wszystkich ludów, i całun, który okrywał wszystkie narody; raz na zawsze zniszczy śmierć"(Iz 25,7-8). Jak rozumieć te słowa? Z pewnością nie dotyczą one naszego życia doczesnego, bo przecież dzisiaj - podobnie jak za czasów Izajasza - wszyscy ludzie umierają i nic nie zapowiada, iż stanie się inaczej. Czyżby więc prorok się pomylił? Bynajmniej. On po prostu nie mówi o śmierci doczesnej, lecz o śmierci wiecznej. Zapowiada taki czas, w którym nie będzie już śmierci wiecznej, o czym zapewni nas później Apokalipsa: „I otrze z ich oczu wszelką łzę, a śmierci już odtąd nie będzie. Ani żałoby, ni krzyku, ni trudu już [odtąd] nie będzie, bo pierwsze rzeczy przeminęły" (Ap 24,4).


Mówiąc, iż Pan Bóg „raz na zawsze zniszczy śmierć", Izajasz przepowiadał zmartwychwstanie umarłych; zapowiadał zniszczenie najstraszliwszego wroga ludzkości, jakim jest śmierć wieczna oraz  zwiastował osiągnięcie przez człowieka nieśmiertelności: 

 

„Ożyją Twoi umarli, zmartwychwstaną ich trupy,

obudzą się i krzykną z radości spoczywający w prochu,

bo rosa Twoja jest rosą światłości,

a ziemia wyda cienie zmarłych" (Iz 26,19).

 

2.         SPEŁNIENIE ZAPOWIEDZI  

Jezus wypełnił Izajaszową obietnicę za przyczyną swojej śmierci i zmartwychwstania (1Kor 15,54). Wspaniale skomentował to św. Leon Wielki w słowach: „Już dawno zresztą groził naszej śmierci potęgą śmierci swojej, mówiąc przez usta proroka Ozeasza: "Będę śmiercią twoją, o śmierci, ukąszeniem twoim będę, o otchłani!" Umierając bowiem poddał się prawu śmierci, które zniósł zmartwychwstając. W ten sposób przeciął wieczność śmierci i z wiekuistej przemienił ją na doczesną. "I jak w Adamie wszyscy umierają, tak też w Chrystusie wszyscy będą ożywieni" (Kazanie 8 o Męce Pańskiej, 6-8). Śmierć doczesna będzie nam towarzyszyć aż do końca czasów, ale  zniesiona została śmierć wieczna. Chrystus: „przeciął wieczność śmierci i z wiekuistej przemienił ją na doczesną". Kto wierzy w to i wyciąga z tego konsekwencje, ten będzie miał udział w zmartwychwstaniu umarłych.

 

Ale Jezus wypełnił nie tylko drugą, ale i pierwszą część Izajaszowej obietnicy. Dzisiejsza Ewangelia ukazuje Go jako Pana, który przygotowuje ucztę dla swoich sług. Jezus - jako nowy Mojżesz - karmi zgłodniałych na pustyni. .

 

Kiedyś Mojżesz wyprosił od Boga pożywienie w postaci mięsa i chleba; tj. przepiórki i mannę. „Rzeczywiście wieczorem przyleciały przepiórki" (Wj 16,13) a nazajutrz rano pojawiała się manna.

Chleb na pustyni nie był dany w obfitości, lecz według potrzeby dziennej: „omer na głowę, „według liczby osób, które należą do jego namiotu" (Wj 16,16). „Ten, który zebrał wiele, nie miał nic zbywającego, kto zaś za mało zebrał, nie miał żadnego braku - każdy zebrał według swych potrzeb" (Wj 16,18).

 

W bliskości święta Paschy Jezus - podobnie jak Mojżesz na pustyni - dokonuje cudownego nakarmienia tłumów, które Go poszukiwały i słuchały Jego nauczania (na pustkowiu - eremon). Jezus nie postępuje tak jak uczniowie. Uczniowie chcą, aby każdy myślał o sobie. Powiedzieliby: „Radźcie sobie jakoś sami". Jezus postępuje inaczej. On postępuje na sposób Boży; błogosławi i dzieli się z innymi. Podczas tego wydarzenia Jezus zachowuje się jak prawdziwy ojciec, który rozpoczyna posiłek modlitwą błogosławieństwa i rozdzielaniem chleba swojej rodzinie: „wziął te pięć chlebów i dwie ryby, spojrzał w niebo, odmówił błogosławieństwo i połamawszy chleby, dał je uczniom, uczniowie zaś tłumom". Jezus karmi zgromadzone tłumy mięsem (ryb) i chlebem.

 

a.         wypełnienie sakramentalne

 

Scena cudownego rozmnożenia chleba jest obrazem Kościoła. Na pustyni tego świata, w samym centrum zgromadzenia stoi Chrystus, ofiarodawca Słowa i chleba. Dookoła Niego krąg uczniów, którzy przynoszą Jezusowi niewiele a w zamian otrzymują chleb pobłogosławiony dla tysięcy. Dookoła zgromadzony tłum, spragniony i głodny, skupiony na Jezusie, który jest prawdziwym źródłem życia, zdolny nasycić wszystkich w obfitości.

 

W tym cudownym wydarzeniu możemy dopatrzeć się zapowiedzi Eucharystii, uczty mesjańskiej. Gesty Jezusa  - z nastaniem wieczoru , usiedli; wziął chleb, spojrzał w niebo, pobłogosławił, połamał, dał uczniom - zapowiadają nam Jego zachowanie podczas Ostatniej Wieczerzy (Mt 26,26). A zatem cudowne rozmnożenie chleba jest nie tylko dowodem Jezusowego współczucia dla zgłodniałych, którzy słuchają Słowa Bożego. Jest czymś więcej niż tylko budującym przykładem, wzywającym do dzielenia się dobrami z potrzebującymi. Cud rozmnożenia chleba zwraca naszą uwagę na daleko cenniejszy dar, na samego Jezusa, dającego siebie na pokarm, aby człowiek „miał życie i miał je w obfitości" (J 10,10). Zrozumiał to Ewangelista Jan komentując tę scenę: „Rzekł do nich Jezus: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Nie Mojżesz dał wam chleb z nieba, ale dopiero Ojciec mój da wam prawdziwy chleb z nieba. Albowiem chlebem Bożym jest Ten, który z nieba zstępuje i życie daje światu" (J 6,32-33).

Zanim Jezus rozmnożył chleby i mięso, przedtem cały dzień uzdrawiał chorych. Podobnie każda Eucharystia zakłada wcześniejsze uzdrowienie chorych, czyli odpuszczenie grzechów - uczy św. Ambroży: „Patrz, komu rozdaje: nie leniom, nie tym, którzy zamieszkują w miastach, jakoby w synagogach i światowych godnościach, lecz tym, którzy szukają Chrystusa na pustyni. Tych, którzy nie są hardzi, przyjmuje Chrystus i z nimi rozmawia Słowo Boże, lecz nie o sprawach światowych, ale o królestwie niebieskim. A jeśli są owrzodzeni przez cielesne namiętności, tym łaskawie udziela swojego lekarstwa i co za tym idzie: tych, których uleczył od bólu ran, uwolnił też od głodu pokarmem duchowym.

 

I tak nikt nie otrzymuje pokarmu Chrystusa, jeśli uprzednio nie został uzdrowiony, a ci, którzy są przywołani na ucztę, wpierw są uzdrowieni samym powołaniem. Jeśli kto jest chromy, otrzymuje moc chodzenia, aby mógł przyjść; jeśli oczy jego są pozbawione światła, nie może wejść do domu Pańskiego, o ile nie otrzyma światła.

 

Tak zachowany jest porządek tajemnicy: najpierw zostaje dane lekarstwo na rany przez odpuszczenie grzechów, a następnie stół Pański obfituje w pokarm, choć tłumy nie zostały jeszcze nasycone posilnym pożywieniem, ani serca łaknące nie zostały jeszcze nakarmione ciałem i krwią Chrystusa" (Ambroży, Wykład Ewangelii św. Łukasza 6,69-71).

 

b.         wypełnienie społeczne

 

Ale rozmnożeniu chleba przypomina nam, że Bóg rozumie potrzeby człowieka i troszczy się o niego. Cud Jezusowy przypomina nam o czułości i troskliwości Boga o każdego, szczególnie o strapionych i udręczonych życiem, którzy przyszli do Niego po uleczenie ze swoich chorób.

 

W tę Bożą troskliwość o człowieka Jezus włącza swoich uczniów: „Wy dajcie im jeść" (Mt 14,16). Tymi słowami ustanowił On uczniów bliskimi współpracownikami swojej mesjańskiej działalności; zachęcił ich do troski o potrzeby ludu. Uświadomił nam, że w byciu apostołem nie chodzi tylko o słowa, ale również o czyn. Słowa stają się puste, kiedy głoszący je odsyła od siebie tych, którzy są w potrzebie. Ewangelia głoszona bez potwierdzenia czynami jest odbierana jako nieprawdziwa. Ta zasada, którą dzisiaj nazywamy zasadą solidarności, jawi się jako jedna z fundamentalnych zasad chrześcijańskiej koncepcji organizacji społecznej i politycznej. Papież Leon XIII nazywał ją „przyjaźnią". Pius XI - „miłością społeczną", a Paweł VI - „cywilizacją miłości" (por. Centesimus annus, 10).

 

A potrzeby ludzkie są wielkie. Jedna trzecia ludności świata jest niedożywiona a jedna trzecia głoduje. Co roku na świecie umiera z głodu 15 milionów dzieci. Co 3 sekundy ktoś na świecie umiera z głodu. Aby pokryć niezaspokojone potrzeby świata w zakresie żywności i higieny wystarczyłoby 13 miliardów dolarów, czyli tyle, ile mieszkańcy USA i Unii Europejskiej wydają dorocznie na perfumy. Ale kraje bogate wolą niszczyć żywność, aniżeli obniżyć ceny. My sami zaś - podobnie jak uczniowie na pustyni - posiadamy jeden chleb na tysiąc ludzi i robimy wszystko, aby się nim nie podzielić. Czasami czujemy się zwolnieni z obowiązku niesienia pomocy materialnej, bo uważamy, że biednym powinny pomagać organizacje do tego powołane, albo bogaci, do których nie należymy. Jest to fałszywe podejście. Z czynienia dobrze nikt nie jest zwolniony. Każdy z nas jest wezwany do tego, by pomagać drugim człowiekowi na miarę naszych możliwości. Nie mówmy: nie mam nic do ofiarowania. Masz wiele do podarowania. Jeśli cię nie stać na pomoc materialną, możesz pomagać dobrym słowem, serdecznym spojrzeniem. Zawsze możesz pomagać swoją modlitwą.

 

W sytuacji rzucającej się w oczy niesprawiedliwości na rozległych obszarach naszej planety, Pan Jezus nie wzywa do organizowania rewolucji. On w pierwszej kolejności radzi poszukiwanie królestwa Bożego. „Starajcie się naprzód o królestwo Boga i o Jego sprawiedliwość, a to wszystko będzie wam dodane" (Mt 6,33). Szukajcie najpierw panowania Boga w waszych sercach, a wasze „łamanie chleba", wasze dzielenie się z innymi zamienia się w mnożenie. Temu „dzieleniu się" z innymi sprzeciwiają się: kradzież, umyślne przetrzymywanie rzeczy pożyczonych lub znalezionych, oszustwo w handlu (por. Pwt 25,13-16), niesprawiedliwe wynagradzanie za pracę (por. Pwt 24,14-15; Jk 5,4), podnoszenie cen, z wykorzystywaniem niewiedzy lub pilnych potrzeb innych (por. Am 8,4-6), przywłaszczanie sobie i wykorzystywanie dla prywatnych celów dóbr należących do społeczeństwa lub przedsiębiorstwa, złe wykonywanie pracy, oszustwa podatkowe, fałszowanie czeków i rachunków, nadmierne wydatki i marnotrawstwo itp.

 

„I zebrali jeszcze dwanaście pełnych koszów ułomków i ostatków z ryb" (Mk 6,42-43). Ukazując „resztki", czyli wyraz obfitości Bożego błogosławieństwa, Jezus umocnił wiarę uczniów, aby się nie bali ani nie drżeli, gdyby się kiedyś okazało, iż mają mało chleba; aby nie obawiali się głodu, i w ogóle nie zwracali na to uwagi. Z kolei w nakazie zbieraniu najdrobniejszych ułomków wyraził swój głęboki szacunek do pożywienia. Gdy miliony ludzi umiera z głodu, marnowanie żywności, wyrzucanie jej do pojemników ze śmieciami jest niegodziwością.

 

Przykład hojnego dzielenia się z innymi dają nam ludzie świeci. Oni ofiarują godne podziwu świadectwo solidarności i służą za wzór w trudnych okolicznościach. Wystarczy wspomnieć Serafickiego Ojca Franciszka, który rozpoczął od własnego ślubu ubóstwa, starając się najpierw samemu upodobnić do ubogich („Jeśli chcesz być doskonały, idź i sprzedaj wszystko, co posiadasz, i rozdaj ubogim" (Reguła niezatwierdzona, I,2). Wystarczy spojrzeć na jego współbraci, franciszkanów, którzy mają szukać towarzystwa ludzi ubogich („Wszyscy bracia niech starają się naśladować pokorę i ubóstwo Pana naszego Jezusa Chrystusa i niech pomną, że nic innego nie powinniśmy posiadać z tego świata, jak tylko to, zgodnie ze słowami apostoła: zadowoleni jesteśmy mając pożywienie i czym się okryć. I powinni cieszyć się, kiedy przebywają wśród ludzi prostych i wzgardzonych, wśród ubogich i ułomnych, chorych i trędowatych, i żebrzących przy drogach" - Reguła niezatwierdzona, IX,1-2).

 

ZAKOŃCZENIE

 

Solidarność z potrzebującymi nie jest wrzaskliwa. „Każda świętość, wielkość, dobroć - mówi poeta - przechodzi obok nas cicho, niepostrzeżenie. Ktoś pomiędzy nami jest dobry, ale najczęściej nie dostrzegamy go, przekrzykujemy, nudzi nas. Dopiero jak odejdzie i go zabraknie - pozostają okruchy. Okazuje się, że komuś pomógł, do kogoś się uśmiechnął, że za kogoś się modlił.

 

Wciąż obok nas przechodzi jakaś cicha świętość, wielkość, dobroć. Pozostają tylko okruchy nawrócenia, wdzięczności i czasem liryczne głupstewka, jak łzy i wspomnienia. To, co małe pozostaje, by świadczyć o tym, że to, co wielkie, przeszło po cichu i nie było snem" (Jan Twardowski, Za Twe hojne dary, 95-96).

 

Niech dzisiejsze święto patronalne Porcjunkuli pomoże nam w stawaniu się cichymi współpracownikami hojności Boga, stosownie do wyzwania zawartego w hymnie Liturgii Godzin na dzisiejsze święto:

 

„Niech Porcjunkuli kościółek,

Zwany kolebką Zakonu,

Będzie dla synów Franciszka

Znakiem braterskiej wspólnoty.

 

Uproś im łaskę wierności

Ślubom podjętym dla Boga.

Niechaj kochają ubogich,

Niosąc im pokój i dobro.

 

Wszystkim, co w serca pokorze

Pragną dziś kar odpuszczenia,

Daj zakosztować miłości,

Którą sam Chrystus obdarza"

(z hymnu na Jutrznię święta Najświętszej Maryi Panny Anielskiej).

Dzisiaj jest:



Imieniny obchodzą:


Liturgia Słowa




Dziś obchodzimy

Świętych męczenników Andrzeja Kim Taegona, prezbitera, Pawła Chong Hasanga i Towarzyszy, wspomnienie

Imieniny

Eustachego, Filipiny

myśl dnia
„Aby zatriumfowało zło, wystarczy, aby dobrzy nic nie robili.”
Edmund Burke
czytanie

1 Tm 3, 14-16
Ps 111
Łk 7, 31-35

liturgia dnia

Newsletter