headerimg

Godzinki - wyśpiewana modlitwa

JACEK KOWALSKI
 
Godzinek z rodzinnego domu nie wyniosłem. Dopiero na studiach, kiedy zacząłem chodzić na roraty do poznańskich dominikanów, siłą rzeczy zahaczyłem tam to te zjawiskowe Godzinki, które w Adwencie zaczynają się mniej więcej o 5.30, na pół godziny przed Mszą Świętą. Postanowiłem sobie wtedy, że jeśli kiedyś czas mi pozwoli, to będę je śpiewał nie tylko w czasie Adwentu


Teraz bywa że z moimi dziećmi - które już się Godzinek nauczyły - czasem wstawszy rano śpiewamy: „Zacznijcie wargi nasze…" - i przygotowujemy śniadanie. Kiedy się tak codziennie, no, w każdym razie często, te Godzinki śpiewa, otwiera się zupełnie inny świat; Godzinki zaczynają przesiąkać do codzienności. A to dziś rzadka sprawa: przesiąknąć czasem liturgicznym. Dawny czas liturgii codziennej, między innymi właśnie takiej „godzinowej", wydaje się wielu śmieszny i niezrozumiały. A wszakże Godzinki były nie tylko sposobem liturgicznego przeżywania czasu, ale też sposobem bycia w ogóle. Moja żona wspomina niekiedy świętej pamięci Habajkę, gospodynię z Beskidów, która wyganiała krowę na pole z Godzinkami na ustach, co wyglądało mniej więcej tak: ,,Zacznijcie wargi -no, skubej tam, skubej - chwalić Pannę Świętą…" Oczywiście w tle różnych domowych czynności można sobie nucić tak samo dobrze piosenkę Rolling Stonesów, żeby czas płynął szybciej, ale jeśli się śpiewa Godzinki - to ten czas naprawdę inaczej się przeżywa. Czy zatem śpiewamy je w kościele, czy w domu podczas mycia naczyń, to jeśli śpiewamy je pobożnie, mogą korzystnie na nasze samopoczucie wpłynąć.

z klasztoru pod strzechy

Historia powstania Godzinek sięga czasu późnej starożytności. Wtedy chrześcijanie w określonych porach dnia gromadzili się w kościołach, żeby się wspólnie modlić. Zwyczaj ten po „wędrówce ludów" trwał w klasztorach. Tam też pojawił się cały zestaw modlitw odmawianych w zakonnym chórze, które później stały się podstawą brewiarza kapłańskiego. We wczesnym średniowieczu modlitwy te nie były raczej znane ludziom świeckim, prostym, niewykształconym. Zmiana nastąpiła w XI-XIII wieku. Wtedy właśnie modlitwy praktykowane przez księży i zakonników upowszechniły się szerzej. Powstał najpopularniejszy świecki modlitewnik średniowiecza, zwany Godzinkami, najczęściej poświęcony rozważaniu żywota Najświętszej Maryi Panny. Nie były to jednak jeszcze te Godzinki, które śpiewamy współcześnie. Chodziło raczej o „brewiarz dla świeckich", czyli coś na kształt wyboru albo skrótu modlitw odmawianych przez kapłanów. Te Godzinki były podzielone na godziny kanoniczne: jutrznię, prymę, tercję, sekstę, nonę, nieszpory i kompletę. Taką siedmioczęściową strukturę nabożeństwa niektórzy wywodzą ze starożytnej tradycji judeochrześcijańskiej. W Starym Testamencie opisywany jest zwyczaj oddawania Chwały Bogu siedmiokrotnie w ciągu dnia, zgodnie ze słowami psalmu: Siedmiokroć na dzień wysławiam Ciebie (Ps 119, 164). Godzinki mogły być odmawiane według tego podziału albo - kiedy ich cząstki składały się już tylko z wezwania i hymnu -jednym ciągiem. Z czasem przyłączano do nich także różne litanie i modlitwy. Wpłynęło to na ich duże zróżnicowanie; można powiedzieć, że nie ma dwóch identycznych egzemplarzy średniowiecznych Godzinek. Wiele średniowiecznych ksiąg, zawierających owe Godzinki, zachowało się do dziś i stanowią arcydzieła sztuki. Taką cenną księgą są piętnastowieczne, bogato ilustrowane i zdobione tzw. Godzinki księcia de Berry. Od początku miały one wartość kolekcjonerską, ponieważ książę modlił się tak naprawdę z innej, skromniejszej i poręczniejszej książeczki. Z czasem wśród modlitw dodawanych do tych Godzinek pojawiły się inne cykle tekstów, krótsze, ale także zwane Godzinkami, np. Godzinki o Obliczu Chrystusa, o Krzyżu, a wreszcie - o Niepokalanym Poczęciu Maryi Panny. Właśnie te ostatnie stały się podstawą znanego nam nabożeństwa.

Ich sformułowanie i ułożenie przypisano św. Alfonsowi Rodriguezowi, jezuicie żyjącemu w XVI wieku na Majorce. Uznał on odmawianie Godzinek na przemian z odmawianiem różańca za swoje osobiste powołanie. Nabożeństwo zapewne właśnie przez niego skompilowane składało się ze średniowiecznych modlitw godzinkowych, do których prawdopodobnie dodał nowe fragmenty. W efekcie powstał łaciński zestaw Godzinek, ten znany nam do dziś, rozpoczynający się od słów „Zacznijcie wargi nasze chwalić…". W XVII w. przetłumaczono je na różne języki narodowe, w tym na język polski.

staropolskie nabożeństwo

Godzinki o Niepokalanym Poczęciu Najświętszej Maryi Panny bardzo szybko zyskały popularność wśród polskiej szlachty i ludu. Wzmianki o śpiewaniu Godzinek na szlacheckich dworach odnajdziemy w literaturze XVIII i XIX wieku, między innymi w „Panu Podstolim" Ignacego Krasickiego. Główny bohater - zamożny szlachcic - śpiewa Godzinki wraz z innymi domownikami rano, przed piciem codziennej kawy. Myślę, że nasz anonimowy przekład Godzinek to perła literatury staropolskiej, chociaż był w ciągu wieków wielokrotnie modyfikowany. Zmiany miały pomóc w zrozumieniu niejasnego i obfitującego w metafory i biblijne odniesienia tekstu. Żadne, nawet najlepsze poprawki, nie są jednak w stanie w pełni wyjaśnić tekstu komuś, kto nie zna Biblii. Może ze względu na gęstość metafor i parabol, w niektórych krajach, np. we Włoszech, Kościół przez pewien czas zabraniał śpiewania Godzinek w językach narodowych. Duchowni obawiali się, że ten skomplikowany tekst, obfitujący w abstrakcyjne, wieloznaczne, teologiczne obrazy, zapowiedzi mówiące o roli Najświętszej Maryi Panny w historii zbawienia, nie zostanie właściwie zrozumiany. W wieloznaczności tkwi jednak piękno języka Godzinek. Sądzę, że jest to drugi po Psalmach Kochanowskiego przykład polskiej modlitwy, który przetrwał próbę czasu.

Miałem okazję oglądać kiedyś przepiękny, wielki, XVIII-wieczny tom Godzinek o Najświętszej Maryi Pannie, wydany w Berdyczowie. Modlitwy skomponowano w nim według modelu „godzinkowe-go", ale wykorzystując inne odniesienia biblijne. Są pięknie rymowane, według tego samego schematu, co owe przypisywane św. Alfonsowi Rodriguezowi. Ten tom stał się jednak tekstem nie tyle modlitewnym, co poetyckim, i nigdy nie zyskał popularności.

książeczka prababci

Najbardziej lubię śpiewać Godzinki ze starej książeczki do nabożeństwa, podobnej do przedwojennego modlitewnika mojej prababci. Bałem się nosić ze sobą tę odziedziczoną, rodzinną książeczkę, żeby jej nie zgubić, bo jest dla mnie cenną pamiątką. Jednocześnie bardzo podobał mi się zawarty w niej tekst Godzinek. Dlatego, trafiwszy na podobny egzemplarz w składzie tandety, od razu go kupiłem. Lubię ten starszy tekst, bo zawiera kilka niezwykłych sformułowań, które dziś już nie występują. Z biegiem lat zostały usunięte i wymienione na nowe. Przy okazji poobserwowałem sobie inne jeszcze stare książeczki i zauważyłem, że godzinkowy schemat bywał mocno zróżnicowany. Na przykład w niektórych wydaniach czyniono zmianę, która zapewne miała zapobiec stawianiu Matki Boskiej na równi z Panem Bogiem. Zamiast „Przybądź nam, Miłościwa Pani, ku pomocy" czytamy tam rzekomo poprawniejsze teologicznie: ,,Przybądź nam, miłościwy Panie, ku pomocy". Kolejna modyfikacja dotyczy wezwania: ,,Zawitaj Panno mądra, Domie Bogu miły, | Który złoty stół i siedm kolumn ozdobiły". Mamy teraz: „Zawitaj Panno mądra, Domie poświęcony - Siedmioma kolumnami pięknie ozdobiony". Wersja współczesna jest płynniejsza, natomiast staropolska jest teologicznie nieco bogatsza. W porównaniu tym chodzi o starotestamentowy Dom Mądrości, którego siedmioma kolumnami są cnoty Matki Boskiej. W nowszych wersjach zlikwidowano sformułowanie ,,Domie Bogu miły", może dlatego, że można było pomyśleć, że chodzi o jakąś Bogumiłę, która ma gdzieś swój dom. Inny fragment brzmiał niegdyś: ,,Witaj zegarze, w którym nazad jest cofnione | Słońce dziesięcią linij, gdy Słowo wcielone, | Aby człowiek z padołu powstał wywyższony, | Niewiele od aniołów jest coś umniejszony. | Słońca tego promieńmi Maryja jaśnieje". Dzisiaj nieco inaczej zaczyna się ten hymn, nie ma fragmentu o zegarze słonecznym, który się cofnął, a który odsyłał do opisywanego w Starym Testamencie cudu zatrzymania słońca. Pozostał jednak wers kolejny, odwołujący się do poprzedniego: „słońca twego promieńmi". Trudno zrozumieć w tej wersji, dlaczego i skąd pojawia się owo tajemnicze słońce - gdy wycięto je z początku hymnu. Oczywiście chodzi o Chrystusa, bo Matka Boska jaśnieje Jego promieniami. Choć poprawki powodują, że tekst jest łatwiejszy do wyśpiewania, zdarza się, że oddalają nas od ciekawych, wartych odkrycia i docenienia obrazów i metafor obecnych w poprzednich wersjach.

zapomniane nabożeństwo?

Mam wrażenie, że Godzinki poprawiano, żeby z jednej strony ludzie się nie gorszyli i lepiej rozumieli skomplikowany tekst, ale z drugiej, by pozbawić argumentów przeciwników tego typu form pobożności, którzy owe niejasności podkreślali. Spotkałem się bowiem z opiniami, że może lepiej zaniechać śpiewania Godzinek, skoro ludzie nie rozumieją ich tekstu. Tymczasem odmawianie przez lud Godzinek, pełnych biblijnych obrazów, w jakimś sensie zastępowało czytanie Biblii - na ogół niedostępnej. Choć Sobór Trydencki i katolicka reforma nie zaakceptowały niektórych, zbyt wybujałych form pobożności ludowej, to jednak Godzinki o NMP przetrwały. Można śmiało powiedzieć, że nabożeństwo to jest emanacją Biblii i zarazem liturgii Mszy Świętej. Więc warto śpiewać Godzinki, a co więcej, czasami dobrze jest wrócić do ich starszej wersji i zatrzymać się nad obrazami, które w nich wówczas, niejako dodatkowo, odnajdziemy.