Msza święta Trydencka – najpiękniejsza rzecz po tej stronie Nieba

Słów kilka o Mszy Trydenckiej

Znany niemiecki liturgista, x. Johannes Brinktrine napisał, że „nie ma na świecie nic większego i nic bardziej świętego od Mszy św. Wzniosłość jej wypływa głównie z tego, że jest ona zarazem ofiarą i sakramentem”. Msza święta, według nauki Soboru Watykańskiego II, jest źródłem i szczytem życia Kościoła Chrystusowego (por. Sacrosanctum Concilium, art. 10). „Jako prawdziwa ofiara Msza św. przewyższa wszystkie inne akty kultu, które tylko w znaczeniu niewłaściwym otrzymują miano ofiary (sacrificum). Jako sakrament, który zawiera samego Chrystusa, źródło wszelkiej łaski, przewyższa wszystkie inne sakramenty” (x. J. Brinktrine).

Historia

Msza święta tzw. trydencka (obecnie w nomenklaturze kościelnej nazywana „nadzwyczajną formą rytu rzymskiego” – por. Summorum Pontificum , art. 1) jest liturgią wywodzącą się jeszcze z czasów, gdy po ziemi stąpał pierwszy Namiestnik Chrystusowy, św. Piotr. W swej głównej mierze ukształtowała się ona w VI wieku, dzięki staraniom papieża Grzegorza I nazywanego Wielkim. Ogromne znaczenie dla jej rozwoju miały dekrety i decyzje Soboru Trydenckiego obradującego w latach 1545 – 1563. Z polecenia tego Soboru święty Pius V w niespełna dziesięć lat później (1570) wydał pierwszy Missale Romanum przepisany dla całego Kościoła. Mszał ten był w powszechnym użytku do przełomu lat 60-tych i 70-tych XX wieku (ostatnie jego wydanie typiczne opublikował w 1962 roku bł. Jan XXIII). W 1969 roku papież Paweł VI promulgował nowy Mszał, co w praktyce równało się porzuceniu tego, który przez wieki kształtował życie chrześcijan (wspomnieć należy, że tzw. Mszał św. Piusa V nigdy nie został prawnie zakazany). Około 40 lat po tych wydarzeniach papież Benedykt XVI w 2007 roku wydał motu proprio Summorum Pontificum „uwalniające” klasyczny ryt rzymski zwany rytem trydenckim. Jakim wielkim darem i – swego rodzaju – przywilejem jest uczestniczyć w liturgii naszych przodków, w liturgii, która tchnie zapachem krwi pierwszych męczenników, w liturgii, która była źródłem świętości niezliczonych rzesz świętych!

Arcydzieło sztuki

Istnieje dwunastowieczna legenda mówiąca o Chrzcie Rosji (987 r.), przekazana przez Nestora w jego Kronice, opowiadająca historię księcia Włodzimierza, który stając przed decyzją o przyjęciu chrztu, wysłał swoich podwładnych do Konstantynopola, by ci zapoznali się z tamtejszą religią. Powracając do swego władcy, opisali mu oni swą podróż w następujących słowach: „Tak oto przybyliśmy do Greków, i oni zaprowadzili nas tam, gdzie służą swemu Bogu, i nie wiemy, czy byliśmy w niebie czy na ziemi, bo na ziemi nie ma takiego widoku czy takiego piękna; A nie potrafimy go opisać. To tylko wiemy, że tam Bóg przebywa wśród ludzi” (działo się to jeszcze przed zaistnieniem tzw. wielkiej schizmy wschodniej). Takim oto pięknem już wtedy jaśniała liturgia Kościoła. Niemal tysiąc lat później, jeden z biskupów, w czasie obrad II Soboru Watykańskiego, mówiąc o rycie tzw. trydenckim, powie: „Faktyczna struktura Mszy przedstawia najwyższe dzieło sztuki, pod względem literackim, liturgicznym, kanonicznym, prawnym, pod jakimkolwiek względem jest dziełem sztuki. Jest doskonałą poezją! Dołączając elementy pobożności, przewyższa także wszystkie największe sztuki Greków”. Wyniesiony do chwały ołtarzy, wielki Arcybiskup Mediolanu, Ildefons kardynał Schuster, nazwał zaś Mszał św. Piusa V „najwspanialszym i najważniejszym dziełem literatury kościelnej, prawdziwie wiernym zwierciadłem życia Kościoła, świętą pieśnią, którą ułożyły wspólne niebo i ziemia”.

Urzekające piękno

Niesamowite jest bogactwo klasycznej liturgii rzymskiej, wyrażające się w surowości ceremonii świętych; w łacinie będącej rękojmią jedności i stałości nauki Kościoła; w chorale gregoriańskim – anielskim śpiewie wznoszącym dusze ku samemu Niebu. Liturgia ta była natchnieniem dla niezliczonych rzesz malarzy, rzeźbiarzy, poetów, pisarzy, kompozytorów, którzy pozostawili po sobie bezcenne dziedzictwo. Zachwyca ono do dziś, kierując myśli ku rzeczom większym, niż marności tego świata. Święta Teresa z Avila tak ukochała rzymską liturgię świętą, że gotowa była za nią oddać swe życie: „Za każdą prawdę zapisaną w Piśmie św., za każdy artykuł wiary, owszem za każdą najmniejszą ceremonię kościelną gotowa jestem śmierć ponieść” – mawiała. Msza święta tzw. trydencka była też powodem wielu nawróceń – oto heretycy i niewierzący raz jej wysłuchawszy porzucali swe dawne życie, by odtąd służyć Bogu Trójjedynemu w Kościele Świętym. Jeden z konwertytów, ojciec Faber, napisał, że ta Msza święta to „najpiękniejsza rzecz po tej stronie Nieba”.

Figura Chrystusa

„Dzięki serdecznej litości naszego Boga, z jaką nas nawiedzi z wysoka Wschodzące Słońce, By oświecić tych, co w mroku i cieniu śmierci mieszkają, aby nasze kroki skierować na drogę pokoju” (Łk 1,78-79) – te prorocze słowa wyśpiewał Zachariasz, ojciec św. Jana Chrzciciela. W Mszy świętej sprawowanej w rycie gregoriańskim (nazwa pochodzi od imienia papieża Grzegorza Wielkiego) kapłan wraz z wiernymi zwrócony jest w kierunku wschodnim, w kierunku krzyża. Wschód od zawsze dla chrześcijan oznaczał Chrystusa, który jest nową jutrzenką, nadzieją dla człowieka. „Duch Święty, kocha wschód, figurę Chrystusa” – napisał Tertulian. Zwrócenie się na wschód ukazuje prawdę życia, które jest pielgrzymowaniem. Droga wymaga trudu, poświęcenia, wytrwałości, lecz człowiek nie jest sam: oto przez kapłana Chrystus udziela wiernym swej łaski. Dominus vobiscum – „Pan z wami” woła kapłan zwracając się do wiernych. Oto Pan jest z nami! Kardynał Ratzinger (obecnie papież Benedykt XVI) w swym sztandarowym dziele pt. „Duch Liturgii” słusznie zauważył, że „liturgia może przyciągać ludzi tylko wówczas, gdy nie spogląda na samą siebie, lecz na Boga, gdy pozwala Mu wejść w siebie i działać”. Warto w tym miejscu zwrócić uwagę, że zwracając się ku wschodowi stoi się tyłem w kierunku zachodnim, który symbolizuje ciemność i grzech – królestwo szatana, a więc człowiek odwraca się od zła zdążając za Chrystusem. „Tam słońcu namiot wystawił, i ono wychodzi jak oblubieniec ze swej komnaty, weseli się jak olbrzym, co drogę przebiega. Ono wschodzi na krańcu nieba, a jego obieg aż po jego kraniec, i nic się nie schroni przed jego żarem” (PS 19, 5-7).

Święta Ofiara

„Wśród wszystkich liturgii, powstałych na przestrzeni wieków na Wschodzie i Zachodzie, liturgia rzymska, bez wątpienia, zajmuje miejsce naczelne” – pisał cytowany już wyżej x. Brinktrine – „Jak Kościół rzymski stoi ponad wszystkimi innymi Kościołami, ‘jako Matka i Mistrzyni wszystkich Kościołów (Trid., sses. XXII, c. 8), tak samo jego liturgia przewyższa wszystkie inne”. Ryt tzw. trydencki „posiada ponadto wewnętrzne, jemu tylko właściwe zalety: ścisłość i jasność wyrażeń, głębię treści, wierne zachowanie form dawnych (…)”, a poza nim „nie ma formy kultu, w której by częściej sprawowano Świętą Ofiarę, łączącą to, co najniższe, z tym, co najwyższe, ziemię z niebem”. Kościół rzymski przyodziewa w bogatą szatę „ten Boski akt, niedostępny dla naszych zmysłów i dla naszego naturalnego myślenia”.

Kraina cudów

Pisząc o liturgii w jej klasycznej formie, s. Maria Renata od Chrystusa w jednej z swych wielu publikacji zapisała słowa: „Kraina Liturgii, to kraina cudów, czarowna pięknem nadziemskim, pięknem tak mało znanym, a niekiedy tak zapoznanym… to ogród zamknięty, zdrój zapieczętowany (Pnp 4, 12) dla wielu… Tak by się chciało wrota tego raju otworzyć naścieżaj, strumienie tej wody żywej udostępnić wszystkim spragnionym: Omnes sitientes, venite ad aquas”. Ojciec Święty Benedykt XVI niejako wypełnia to wołanie, pragnie on by opisywana tu liturgia, była jak najbardziej powszechna, gdyż będąc wyczulonym na Tradycję Kościoła i przeszłość ludzkości, w tym wielkim skarbie widzi on nadzieję na zwrócenie się dzisiejszych ludzi ku Bogu. Światu potrzeba Piękna i stałości, które w niezwykły sposób uobecnia klasyczna liturgia rzymska. Jest ona przecudnym ogrodem, po którym „przechadzać się można z rozkoszą: są tam szczyty, z których roztacza się widok daleki, sięgający aż po wzgórza wiekuiste; są tam ustronne doliny, w których kwitną kwiaty o barwach najrzadszych i o przedziwnej woni; są tajemnicze groty, w których się żarzą zaklęte w słowo skarby”.

Msza św., powszechnie odprawiana do 1970 roku, zwana Mszą św. Trydencką lub Mszą św. w klasycznym rycie rzymskim, na mocy Motu Proprio „Summorum Pontificum” Ojca Świętego Benedykta XVI z 7 lipca 2007 r. jest pełnoprawną liturgią Kościoła jako „nadzwyczajna forma rytu rzymskiego”.

za: https://wobroniewiaryitradycji.wordpress.com/2012/09/12/msza-swieta-trydencka-najpiekniejsza-rzecz-po-tej-stronie-nieba/

Polecamy także:

https://www.przewodnik-katolicki.pl/Archiwum/2007/Przewodnik-Katolicki-34-2007/Archidiecezja-Gnieznienska/Msza-wszech-czasow

http://sanctus.pl/index.php?grupa=116&doc=108

http://msza.net/


Drukuj   E-mail