Parafia Matki Bożej Zwycięskiej w Poznaniu

Archidiecezja Poznańska

Homilia Arcybiskupa Poznańskiego, Wigilia Paschalna, 19.4.2014

Abp Stanisław Gądecki, Wigilia Paschalna (Katedra Poznańska – 19.4.2014).

„O nocy, jaśniejsza od dnia,
O nocy, bardziej błyszcząca niż słońce,
O nocy, bielsza od śniegu,
Słodsza niż raj! [...]
Nocy weselna Kościoła, dająca życie nowo ochrzczonym”
(św. Asteriusz z Amazji)

Istotnie, Wigilia Paschalna to szczególna noc, w której Kościół wchodzi w czas odrodzenia i radości. To serce roku liturgicznego, które zawiera w sobie wszystko, do czego zmierzamy w naszym chrześcijańskim życiu. Tej nocy – w Chrystusie Zmartwychwstałym – zostaje odnowione całe stworzenie, a my odzyskujemy utracone życie wieczne.



1.    ŚWIATŁO

a.    Pierwszym etapem naszej Wigilii Paschalnej była Liturgia Światła. Zaczęła się ona od poświęcenia ognia i paschału, który został wniesiony do ciemnej katedry, podczas gdy diakon obwieszczał nam obecność między nami „Światła Chrystusa!”. Chrystus – który mówi o sobie „Ja jestem światłością świata” (J 8,12) – wkroczył w naszą przestrzeń.  

I w tym momencie do naszych uszu dotarły słowa podniosłego hymnu Exsultet: „Raduj się, ziemio, opromieniona tak niezmiernym blaskiem, a oświecona jasnością Króla wieków, poczuj, że wolna jesteś od mroku, co świat okrywa! Zdobny blaskiem takiej światłości, raduj się, Kościele święty, Matko nasza! [...] Jest to zatem ta noc, która światłem ognistego słupa rozproszyła ciemności grzechu, a teraz ta sama noc uwalnia wszystkich wierzących w Chrystusa na całej ziemi od zepsucia pogańskiego życia i od mroku grzechów, do łaski przywraca i gromadzi w społeczności świętych” (Exsultet).


Patrząc na światło paschalnej świecy uświadamiamy sobie, że ono istnieje tylko dzięki ofierze. Że paschał daje światło, sam się spalając; daje światło, dając siebie. W ten sposób ukazuje nam tajemnicę Chrystusa, który oświeca nas, wydając samego siebie za nas. „Czy wobec świecy [paschału] nie budzi się w tobie jakieś niezmiernie szlachetne uczucie? Spójrz, jak ona stoi niezachwianie w jednym miejscu, wyprostowana na całą wysokość, czysta i dostojna. Tak spala się ona w swym przeznaczeniu, niepowstrzymanie, stapiając się w żar i światło” (R. Guardini, Znaki święte).


b.    Nadejście Chrystusa poprzedzały zbawcze etapy coraz intensywniejszego natężania się obecności światła w świecie, poczynając od momentu stworzenia nocy i dni: „Na początku Bóg stworzył niebo i ziemię. Ziemia zaś była bezładem i pustkowiem: ciemność była nad powierzchnią bezmiaru wód, a Duch Boży unosił się nad wodami. Wtedy Bóg rzekł: Niechaj się stanie światłość! I stała się światłość. Bóg widząc, że światłość jest dobra, oddzielił ją od ciemności. I nazwał Bóg światłość dniem, a ciemność nazwał nocą” (Rdz 1,1-5).


Potem światło dnia skonkretyzowało się w postaci słupa obłoku, który towarzyszył Hebrajczykom w czasie przejścia przez Morze Czerwone: „Słup obłoku również przeszedł z przodu i zajął ich tyły, stając między wojskiem egipskim a wojskiem izraelskim. I tam był obłok ciemnością, tu zaś oświecał noc” (Wj 14,19-20). Tym słupem była Boża obecność towarzysząca Hebrajczykom w ich drodze („A Pan szedł przed nimi w dzień jako słup obłoku, by ich prowadzić drogą, w nocy zaś jako słup ognia, aby im świecić, żeby mogli iść we dnie i w nocy” – Wj 13,21); tym, przez których „świat miał otrzymać niezniszczalne światło Prawa” (Mdr 18,3-4).

Ta światłość Boża nabrała jeszcze większej intensywności w postaci Prawa Bożego: „Potem ukazała się ona na ziemi i zaczęła przebywać wśród ludzi. Tą mądrością jest księga przykazań Boga i Prawo trwające na wieki. Wszyscy, którzy się go trzymają, żyć będą. Którzy je zaniedbują, pomrą. Nawróć się, Jakubie, trzymaj się go, chodź w blasku jego światła!” (Ba 3,38; 4,1-2).

Aż wreszcie nadszedł kulminacyjny moment zbawczej historii światła w świecie. Jaśniejący anioł, którego postać „jaśniała jak błyskawica, a szaty jego były białe jak śnieg” (Mt 28,3) zapowiedział pojawienie się zmartwychwstałego Pana. Zapowiedział Tego, który „jest płomieniem, który spala zło przemieniając w ten sposób świat i nas samych. Ten ogień jest równocześnie światłem, w którym spotykają się ciepło i dobroć Boga. Tertulian – odnosząc się do zmartwychwstania Chrystusa i naszego zmartwychwstania – odważył się napisać: „Ufajcie ciało i krew, dzięki Chrystusowi nabyłyście miejsce w niebie i królestwie Bożym” (CCL II 994). Stworzenie stało się większe.

Ciemności są naprawdę groźne dla człowieka, który jest wprawdzie zdolny dostrzec i zbadać rzeczy materialne, lecz nie wie dokąd zmierza świat i dokąd zmierza jego życie. Często też nie wie co jest dobrem, a co złem. Nierzadko w sprawach materialnych potrafimy tak wiele, ale tego, co je przekracza – Boga i Dobra – nie potrafimy rozpoznać. Dlatego potrzebna jest nam wiara, która jest prawdziwym oświeceniem, jest wdarciem się Bożego światła w nasz świat, otwarciem naszych oczu na większe Światło (por. Benedykt XVI, Chrystus ciepłem i światłem, Homilia podczas liturgii Wigilii Paschalnej, Watykan – 07.04.2012).

W obliczu światła wiary powtarzamy za poetą:

„Prowadź mnie, Światło, swą błogą opieką,
Światło odwieczne!
Noc mroczna, dom mój tak bardzo daleko,
Więc Ty mnie prowadź.
Nie proszę rajów odległych widoku,
Starczy promyczek dla jednego kroku”
(bł. kard. H. Kardynał Newman)

2.    SŁOWO


Drugim etapem dzisiejszej liturgii jest Słowo Boże. W tej nocy, pełnej obecności Boga, jesteśmy prowadzeni przez Jego Słowo. Idziemy za Słowem Bożym, a ono odsłania przed nami syntezę dziejów zbawienia.

W pierwszym czytaniu wracamy do czasu kiedy Bóg stworzył wszystko. Gdy stworzył człowieka na swój obraz i podobieństwo, dzięki czemu panowanie Boże w świecie miało się urzeczywistniać za pośrednictwem ludzi. Gdy wyposażył nas w narzędzia – sumienie, świadomość, zdolność dokonywania duchowego osądu – dzięki którym możemy wykonać powierzone nam zadanie.

Drugie czytanie wprowadziło nas z kolei w same początki historii świętej. W wystawieniu Abrahama przez Boga na próbę. Ta dramatyczna scena uczy nas, że każdy człowiek wiary spotyka w swoim życiu dwa powołania. W pierwszym – Bóg obiecuje spełnić nasze najgorętsze pragnienie; daje nam to, czego najbardziej pragniemy; Abraham chciał syna i Pan Bóg go wysłuchał. Miło jest iść za Bogiem, gdy spełnia marzenia naszego serca. Lecz wydarzeniem, które prawdziwie czyni z Abrama ojca naszej wiary, jest jego drugie powołanie: „Weź twojego jedynego syna, którego miłujesz, Izaaka, idź do kraju Moria i tam złóż go w ofierze na jednym z pagórków, który ci ukażę” (Rdz 22,2). Podczas drugiego powołania Bóg nie chce nam nic dać, ale zdaje się zabierać to, co nam wcześniej ofiarował, co jest dla nas najdroższe. Ta scena uczy, że wiara nie polega na posiadaniu, ale na posłuszeństwie, które nie wyklucza krzyża. Wierzyć w Boga, to kochać Go bardziej niż wszystkie Jego dary.

Trzecie czytanie to przejście przez Morze Czerwone. „O świcie spojrzał Pan ze słupa ognia i ze słupa obłoku na wojsko egipskie i zmusił je do ucieczki” (Wj 14,24). Świt, to pora rannej straży od godz. 2.00 w nocy do 6.00 rano. Synowie Abrahama przeszli po suchym dnie Morza Czerwonego, aby naród wyzwolony z niewoli faraona stał się obrazem przyszłej społeczności ochrzczonych.

I tak jedno wydarzenie zbawcze następuje po drugim, aż dojdzie do nadejścia owej kulminacyjnej nocy,  którą Exsultet nazywa „błogosławioną”. W jej trakcie nasz Zbawiciel powstaje z ciemności grobu, zmierzając ku chwale życia wiecznego. „A oto powstało wielkie trzęsienie ziemi. Albowiem anioł Pański zstąpił z nieba, podszedł, odsunął kamień i usiadł na nim. Postać jego jaśniała jak błyskawica, a szaty jego były białe jak śnieg. Ze strachu przed nim zadrżeli strażnicy i stali się jakby umarli. Anioł zaś przemówił do niewiast: Wy się nie bójcie! Gdyż wiem, że szukacie Jezusa Ukrzyżowanego. Nie ma Go tu, bo zmartwychwstał, jak powiedział” (Mt 28,2-6).

A dzisiaj my nie tylko o tym słyszymy, ale też tego doświadczamy. „Chrystus zmartwychwstan jest, nam na przykład dan jest; iż mamy zmartwychpowstać, z Panem Bogiem królować”.

3.    CHRZEST

Trzecim etapem – jest obrzęd Chrztu świętego i jego odnowienie. Dziś nie mówimy „naszego”, ale „mojego” początku. Odwołujemy się do tego początku, w którym narodziliśmy się do nowego życia w łasce. Gdy rozpoczęło się moje nowe życie, które będzie trwać wiecznie. Gdy przyjąłem życie Chrystusa do najgłębszych pokładów mojego istnienia; do ducha mojej duszy. Teraz zaś wcielam w życie to, co z tego faktu wynika. Chcę być tym, kto żyje nie tylko jako człowiek, ale jako ktoś, kto otrzymał życie od Pana (por. R. Guardini, La Pasqua. Meditazioni, Brescia 1995, 37-38).

Zmartwychwstanie dociera do nas przez wiarę i chrzest. Chrzest to coś więcej niż zwykły akt zapisania się do organizacji kościelnej; coś więcej niż obrzęd przyjęcia do Kościoła. To również coś więcej niż zwykłe obmycie i przyozdobienie duszy. To autentyczna śmierć i zmartwychwstanie, odrodzenie i przemiana, to nowe życie, które nas podtrzymuje w pokoju ducha, pomimo udręk naszych czasów.

„My wszyscy, którzyśmy otrzymali chrzest zanurzający w Chrystusa Jezusa, zostaliśmy zanurzeni w Jego śmierć. Zatem przez chrzest zanurzający nas w śmierć zostaliśmy razem z Nim pogrzebani po to, abyśmy i my wkroczyli w nowe życie – jak Chrystus powstał z martwych dzięki chwale Ojca. Jeżeli bowiem przez śmierć, podobną do Jego śmierci, zostaliśmy z Nim złączeni w jedno, to tak samo będziemy z Nim złączeni w jedno przez podobne zmartwychwstanie” (Rz 6,3-5).

Nic więc dziwnego, że właśnie w tę Wielką Noc rodzą się nowi chrześcijanie. Dzisiejszej nocy – podobnie jak ma to miejsce na Ostrowie Tumskim od prawie 1050 lat – 11 katechumenów, zostanie zanurzonych w śmierci Chrystusa i razem z Nim powstanie do życia wiecznego. Niech Wasze nowe życie – Drodzy Katechumeni – stanie się świadectwem miłosiernej miłości, która nie zna granic.

Podczas dzisiejszej Wigilii Paschalnej towarzyszy nam swoim śpiewem pierwsza wspólnota neokatechumenalna z parafii pw. Najświętszego Zbawiciela w Poznaniu, która kończy swój cykl formacyjny i z radością zwiastuje powrót Zmartwychwstałego Pana.

Nade wszystko zaś, w tę „Noc pełną Światła” każdy z nas tutaj obecnych przypomina sobie swój własny Chrzest i wyznaje:

„Umieram w Tobie – zmartwychwstaję w Tobie!
I czuję żywy oddech i krwi bicie,
I uwolnione nagle ręce obie,
I w stopach moich zmartwychwstałe Życie... [...]

I ciało me jest wiarą, krew pokojem,
Umarłszy w Tobie – zmartwychwstawszy w Tobie!”
(Wojciech Bąk, Intencje serca, Poznań 1985, str. 213)

4.    EUCHARYSTIA

a.    Przyjęty i odnowiony chrzest wprowadza nas w czwarty etap dzisiejszej liturgii, tzn. w ucztę eucharystyczną. „Tylko ten może brać udział w Eucharystii, kto wierzy, że prawdą jest, czego uczymy, kto także został zanurzony w wodzie odradzającej i przynoszącej odpuszczenie grzechów, i żyje tak, jak nauczał Chrystus” (św. Justyn, Pierwsza Apologia chrześcijan, 66).

Dzięki Eucharystii wchodzimy w głęboką wspólnotę z Chrystusem. Dzięki niej Zmartwychwstały Jezus buduje swój Kościół jako wspólnotę zgromadzoną dookoła apostołów, zwołaną przez Słowo Boże, zdolną do dzielenia się nie tylko darami duchowymi, ale i materialnymi (por. Dz 2,42-47). Ta komunia nie może być przeżywana w sposób pełny poza wspólnotą kościelną. Człowiek może podążać z Chrystusem tylko w takim stopniu, w jakim jest zjednoczony z Kościołem.

Nie możemy żyć bez Eucharystii, ponieważ ona jest dla nas źródłem pokarmu na życie doczesne i wieczne, który darował nam Chrystus. Nigdzie indziej nie otrzymamy tego pokarmu, jak tylko w Kościele. Regularne przyjmowanie pokarmu eucharystycznego podtrzymuje w nas łaskę niezbędną do realizacji naszego powołania oraz przekonującego świadectwa o Zmartwychwstałym.

b.    Potrzebujemy Ciebie Zmartwychwstały Panie w naszych sercach! Chroń nas przed mrokiem niewiary i chłodem obojętności. Wiemy, że największym zagrożeniem dla chrześcijaństwa nie jest wcale wojujący ateizm ani wrogowie wiary, ale oziębłe serca chrześcijan. Przemieniaj nasze serca, abyśmy stali się odważnymi świadkami Twego zmartwychwstania!

Potrzebujemy Ciebie Zmartwychwstały Panie w naszych rodzinach! Gdy lawinowo rośnie liczba rozwodów, gdy w popularnych serialach promuje się mentalność rozwodową, a cudzołóstwo przedstawia jako wyraz wyzwolenia – chroń miłość i jedność małżeńską. Ucz małżonków, jak przezwyciężać egoizm i podejmować trud odpowiedzialności za drugiego człowieka.

Potrzebujemy Ciebie Zmartwychwstały Panie w naszym podejściu do życia! Ucz nas miłości do tego najcenniejszego daru. Gdy nasza ojczyzna staje przed groźbą demograficznej katastrofy, otwieraj serca młodych na powołanie rodzicielskie. Pomóż im zrozumieć, że życie bez ślubu, życie na próbę, życie poświęcone zaspokajaniu ego¬istycznych pragnień zawsze prowadzi do rozczarowań i dramatów.

Potrzebujemy Ciebie Zmartwychwstały Panie w naszej relacji do dzieci! Daj odwagę rodzicom, aby umieli wiele wymagać od swoich dzieci. Aby stawiali im jasne granice. Pomóż, aby rodzice mieli czas dla dzieci. By byli stale obecni w procesie wychowania, jako autentyczni świadkowie Twego zmartwychwstania.

Potrzebujemy Ciebie Zmartwychwstały Panie wśród polskiej młodzieży! Widzimy jak wiele dramatycznych problemów poja¬wia się w ich życiu. Brak obecności rodziców. Słyszymy o dramatycznych problemach wychowawczych w polskich szkołach. Dostrzegamy tragiczne skutki lansowania życia przyjemnego, pełnego zabawy i wolnego od obowiązków.

Potrzebujemy Ciebie Zmartwychwstały Panie w naszym życiu społecznym! Potrzebujemy tym bardziej, im bardziej zdajemy sobie sprawę z tego, że polskie dzieci są najbardziej zagrożone ubóstwem w całej Europie, że milion Polaków jest uzależnionych od alkoholu, że w naszym kraju jest tak wiele konfliktów i wzajemnej nienawiści, że dwa miliony młodych ludzi musi szukać pracy poza granicami ojczyzny, że na obczyźnie giną dusze. Pomóż nam rozbudzić odpowiedzialność za ojczyznę i solidarność między rodakami. Uzdolnij nas do przeciwstawiania się ideologiom, które niszczą naszą chrześcijańską tożsamość i osłabiają życie narodowe.

Pomóż nam uporządkować ojczysty dom, aby nikt nie pozostał w nim osamotniony, głodny i bezradny. Pomagaj nam sta¬wać się odważnymi świadkami Twojej Miłości w naszym codziennym życiu.

5.    PROCESJA

W takiej intencji ruszymy z dzisiejszą procesją rezurekcyjną, śpiewając nasze wielkanocne „Alleluja”:

„Alleluja – uczy św. Augustyn – znaczy chwalcie Pana. Chwalmy Pana, bracia, życiem i słowami, sercem i ustami, głosem i zachowaniem. Bóg chce, abyśmy śpiewali Alleluja, lecz aby w tym, kto śpiewa nie było niezgody. Niech zgodne będą nasze życie i nasze usta, nasz głos i nasze zachowanie. Powtarzam to z obawy, aby nasz piękny śpiew nie oskarżał naszego złego postępowania. [...]

Śpiewaj jak podróżnik, śpiewaj, ale idź naprzód. Śpiewaj, by nieustannie się trudzić, nie daj się ogarnąć lenistwu. Śpiewaj i idź naprzód. Co znaczy: Idź naprzód? Rozwijaj się, rozwijaj się w czynieniu dobra. Rozwijaj się w prawości wiary i czystości życia. Śpiewaj i idź naprzód” (św. Augustyn, Mowa 256).

ZAKOŃCZENIE

Do niezwykle radosnego „Alleluja” skłania nas również bliska kanonizacja Jana Pawła II, największego z rodu Polaków, chwały naszej ojczyzny i jednego z największych papieży w dziejach Kościoła.

Niech radość tej Wielkanocy napełni nasze serca nadzieją i obfitością łask Zmartwychwstałego Pana. Życzę wszystkim – dalekim i bliskim – błogosławionych świąt wielkanocnych.

Dzisiaj jest:



Imieniny obchodzą:


Liturgia Słowa




Dziś obchodzimy

św. Cecylii, dziewicy i męczennicy, wspomnienie

Imieniny

Cecylii, Marka

myśl dnia
„Dom to nie miejsce, gdzie mieszkasz, ale miejsce, gdzie cię rozumieją.”
Christian Morgenstern
czytanie

2 Mch 7, 1. 20-31
Ps 17
Łk 19, 11-28

liturgia dnia

Newsletter